Szybkie ślimaki z makiem

Na pewno szybsze niż tradycyjne strucle drożdżowe i efekt końcowy bardziej przewidywalny. To jedne z ciastek tzw. przedszkolnych. Przygotowałam je na spotkanie wigilijne do mojej córki  Dzieci i tak nie jadły, ale dorośli owszem. Ślimaki smakiem nie ustępują tradycyjnym makowcom, a to przede wszystkim za sprawą pysznej domowej masy makowej.

ślimakimak1

Masa makowa
Zdecydowanie nie polecam masy z puszki, która ma tylko 22 proc. maku, a reszta to woda, syrop glukozowo-fruktozowy i inne podejrzane składniki. Lepiej kupić zmielony mak i przygotować wg przepisu na opakowaniu. Inna opcja, dla osób mających więcej czasu, to przygotowanie masy z suchego maku, który trzeba wypłukać, zalać dużą ilością wrzątku, odstawić na 2 godziny, zebrać szumowiny, odlać, następnie gotować przez godzinę w mleku z wodą pół na pół (na 1 szklankę maku trzeba wziąć 3 szklanki płynu), mak po ugotowaniu musi rozcierać się w palcach, zmielić 2 razy. Z  1 kg suchego maku otrzymujemy 1, 70 kg maku przetworzonego.

Do ok. 40 ślimaków będziemy potrzebować:
ok. 400 g maku mielonego
100 g roztopionego masła
3 łyżki rozpuszczonego miodu (jeśli uznacie, że za mało słodki, można dosłodzić cukrem pudrem)
1 łyżka budyniu
100 g drobno posiekanych lub zmielonych migdałów
0,5 szklanki drobnych rodzynek (wcześniej namoczonych w amaretto lub innym alkoholu)
1 łyżka smażonej skórki pomarańczowej
2 jajka
i inne bakalie, które lubicie (drobno posiekane, ponieważ ciastka są dość małe)
Wszystkie składniki łączymy i dokładnie mieszamy, masa powinna być zwarta i kleista.

ślimakimak2

Ciasto na ok. 40 ślimaków
40 dag mąki
15 dag masła
5 dag świeżych drożdży
3 łyżki kwaśnej śmietany
2 jajka całe i 1 żółtko
2 czubate łyżki cukru pudru
1 cukier waniliowy
szczypta soli
ewentualnie mak do posypania
1 jajko do smarowania

Robimy rozczyn z drożdży i śmietany, czekamy aż trochę podrośnie. Następnie przesiewamy mąkę do miski, dodajemy sól, cukier, siekamy masło z mąką, wbijamy jajka i dodajemy rozczyn. Zagniatamy ciasto. Najlepiej przygotować ciasto wieczorem i włożyć je na noc do lodówki. Jeśli nie macie na to czasu, warto choć na dwie godziny włożyć do lodówki, żeby masło się ściągnęło. Dzielimy ciasto na 4-5 części, wałkujemy na długie, ale wąskie paski ok. 10 cm. Smarujemy jajkiem, nakładamy masę makową i zawijamy tak jak struclę. Sklejamy, kroimy na dość wąskie ciastka, ok. 3 cm i układamy na papierze do pieczenia. Zostawiamy na 15 minut. Przed włożeniem do nagrzanego pieca, smarujemy jajkiem i posypujemy ziarenkami suchego maku. Pieczemy 10-15 minut. Najlepsze są tego samego dnia.

Piernik pani Ossowskiej

Pokochałam tę recepturę od momentu, kiedy ją zobaczyłam w gazecie. A kiedy upiekłam ciasto, zrezygnowałam z poprzedniego przepisu – prostszego i szybszego. Artykuł opisywał zwyczaje bożonarodzeniowe w domu Ossowskich i obok pojawił się przepis, który w rodzinie jest od lat. Bardzo lubię stare przepisy. Najważniejszym składnikiem jest czas, który trzeba poświęcić na przygotowania. Tutaj cierpliwie trzeba karmelizowć cukier, który jest bazą całości. Stoję więc przy kuchni i mieszam, i mieszam. Istotne dla mnie w przepisie było też to, że połowa mąki to mąka żytnia, a taką powinien zawierać prawdziwy piernik. Znalazłam ten przepis w Poradniku Domowym z 2000 roku. Nie było wtedy jeszcze blogów kulinarnych, a w Poradniku ukazywało się wiele ciekawych przepisów. Moja Mama miała całe sterty gazet z przepisami i każdego roku na początku grudnia wertowałyśmy je, żeby znaleźć coś nowego. Wróciłam w tamtym roku do tego zwyczaju i dzięki temu znalazłam piernik pani Ossowskiej.

piernikOssowskiej

25 dag mąki pszennej
25 dag mąki żytniej
20 dag miodu
1 szklanka cukru
0,5 szklanki gorącej wody
4 jajka
20 dag masła
1 łyżeczka smalcu
duża przyprawa do piernika
1 szklanka bakalii (u mnie orzechy włoskie i suszone śliwki
1 łyżka sody rozpuszczonej w małej ilości wody
Do rondla z grubym dnem wsypujemy cukier i na małym ogniu, cały czas mieszamy, czekamy aż cukier się zrumieni na brązowy kolor. Wymaga to cierpliwości, ale to jedyny czasochłonny element.

cukier_karmel

 

Wlewamy do cukru pół szklanki gorącej wody. UWAGA! Bardzo gorące, trzeba naprawdę uważać, żeby się nie poparzyć buchającą z garnka parą. Chwilę gotujemy, aż cukier się do końca rozpuści. Następnie dodajemy masło, smalec, miód. Rozpuszczamy, a potem czekamy, żeby masa ostygła. Dodajemy jajka, mąkę pszenną i żytnią wcześniej przesianą i wymieszaną z przyprawą oraz sodę rozpuszczoną w wodzie, na końcu bakalie. Wyrabiamy, przekładamy do dwóch foremek keksówek: ja przekładam do długiej i krótkiej (40 cm i 26 cm). Pieczemy w nagrzanym do 180 stopni piecu, ok. 50–60 minut.
Ciasto po upieczeniu można przechowywać nawet tydzień lub zamrozić, jeśli to jest dla Was za duża ilość. Dzień przed podaniem można polać czekoladą lub przełożyć powidłami śliwkowymi.

piernikO

Keks Izy

Moje ulubione ciasto bożonarodzeniowe, które przygotowuję raz w roku. Nie mogłam odnaleźć przepisu, wg którego moja Mama każdego roku piekła keks na Święta, a ten dostałam od Izy i keks okazał się pyszny. Bardzo lubię keks za jego ciężki, intensywny smak i ogromną ilość bakalii. A także dlatego, że można go wcześniej upiec. Bo naprawdę: im starszy, tym lepszy. I jak zawsze mówiła moja Mama: keks potrzebuje dużo masła, a tu jest go naprawdę dużo, dzięki czemu ciasto jest wilgotne. A kolejna tajemnica (Izy): wszystkie bakalie całą dobę przed pieczeniem macerujemy w rumie lub brandy – niepowtarzalny aromat, którego nie zastąpią żadne olejki do ciast.

keksIzy

0,5 kg masła
40 dag cukru pudru
8 jajek całych
0,5 kg mąki pszennej
10 dag mąki ziemniaczanej
1 mała paczka proszku do pieczenia, czyli 15–16 g
bakalie, ok. 80 dag (rodzynki, morele, figi, daktyle, suszone śliwki, żurawina, migdały, skórka pomarańczowa, orzechy włoskie) przygotowujemy dobę wcześniej, obieramy, kroimy i zalewamy brandy i rumem lub jakimś koniakiem, w każdym razie mocnym aromatycznym alkoholem, ale tylko na tyle, żeby bakalie były dobrze wilgotne, nie mogą pływać w alkoholu.
W sumie to najbardziej pracochłonna część, ale dzięki temu, że bakalie można przygotować wcześniej, praca nie jest aż tak uciążliwa. Zdecydowanie nie polecam gotowych mieszanek do keksy, które często zawierają kandyzowane owoce, czyli usmażone w cukrze (w grę wchodzi tylko domowa skórka pomarańczowa).

Masło i cukier cierpliwie ucieramy do białości na puch. Powoli dodajemy po jednym jajku, dokładnie ucieramy. Masa może wyglądać, jakby się zwarzyła, ale po dodaniu mąki będzie jednolita. Obie mąki, wcześniej przesiane i wymieszane z proszkiem, również dodajemy stopniowo. Dokładnie wyrabiamy i dodajemy bakalie. Niezastąpiony w tej chwili jest mocny robot z hakiem, ponieważ ciasto jest gęste i trudno je połączyć z bakaliami. Ale trzeba cierpliwie wyrobić, żeby bakalie równo się rozłożyły w cieście. Przekładamy do dwóch keksówek (czyli wysokich i wąskich foremek): krótkiej i długiej, czyli 26 cm i 40 cm, wyłożonych papierem do pieczenia. Pieczemy w piecu nagrzanym do 180 stopni ok. 60 minut. Cierpliwie, ponieważ ciasto jest ciężkie i wymaga czasu. Po jakichś 40 minutach można temperaturę obniżyć do 160 st. Niestety, proces pieczenia to moim zdaniem połowa sukcesu w przygotowaniu wypieków, trudny etap, bo każdy piec inaczej piecze.

Muffiny z jabłkami

Proste i szybkie do przygotowania. Kiedy robię wypieki na jakieś spotkanie z przyjaciółmi, nie może zabraknąć puszystych ciastek z jabłkami, po które szczególnie chętnie sięgają dzieci.

muf. jab.1

1 szklanka i 3 łyżki mąki pszennej
1 szklanka mąki orkiszowej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
1/2 szklanki płatków migdałowych
1/2 szklanki płatków owsianych
1 szklanka brązowego cukru
1/3 szklanki oleju
2 jajka
1 cukier waniliowy
1 szklanka jogurtu (w temp. pokojowej)
0,5 łyżeczki cynamonu
1 duże jabłko, najlepiej szara reneta lub champion

muf. jab.3

Najpierw łączymy cukier z jajkami i pozostałymi mokrymi składnikami (olej i jogurt). Następnie wsypujemy suche, czyli mąkę – przesianą i wymieszaną z proszkiem do pieczenia, sodą i płatkami. Dodajemy posiekane migdały. Nie wyrabiamy za długo, tylko do połączenia składników, przekładamy do foremek z papilotkami i na końcu do każdej muffinki wkładamy kawałki jabłek. Do papilotek lub foremek nie wkładamy zbyt dużej ilości ciasta i owoców, żeby nie wykipiało. Posypujemy brązowym cukrem, migdałami i cynamonem. Pieczemy ok. 20–30 minut w temp. 180–200 stopni.

Paszteciki

Ciasto krucho-drożdżowe w wersji słonej zamiast słodkiej i już mamy bazę do doskonałych wytrawnych przekąsek. Tym razem będą paszteciki z nadzieniem z wołowiny. Czy też macie problem, co zrobić z mięsem po ugotowaniu wywaru do czerwonego barszczu? Rozwiązanie jest proste: mielimy mięso, można dodać część warzyw, przesmażoną wcześniej cebulę i np. pieczarki lub ugotowane prawdziwe grzyby. Oczywiście, przyprawiamy: sól, pieprz, pieprz ziołowy, papryka i sos sojowy, a na końcu jajko, żeby farsz dobrze się kleił. Można wykorzystać inne gotowane mięso, ale ja najbardziej lubię wołowinę, ponieważ ma wyrazisty smak, nie jest mdła jak drób.

pasztecik

Ciasto na ok. 35 pasztecików
40 dag mąki
15 dag masła
5 dag świeżych drożdży
3 łyżki kwaśnej śmietany
2 jajka całe i 1 żółtko
1 łyżeczka soli
ewentualnie mak do posypania
jajko do posmarowania pasztecików
Robimy rozczyn z drożdży i śmietany, czekamy aż trochę podrośnie. Następnie przesiewamy mąkę do miski, dodajemy sól, siekamy masło z mąką, wbijamy jajka i dodajemy rozczyn. Zagniatamy ciasto. Najlepiej przygotować ciasto wieczorem i włożyć je na noc do lodówki. Jeśli nie macie na to czasu, warto choć na dwie godziny włożyć do lodówki, żeby masło się ściągnęło. Następnie ciasto dzielimy na cztery części i  wałkujemy, formując  podłużne paski o szerokości ok. 6 cm. Układamy na środku mięso, brzegi smarujemy jajkiem i sklejamy. Dopiero kroimy na równe kawałki, układamy na blasze, smarujemy jajkiem i posypujemy makiem. Pieczemy w piecu nagrzanym do 180 stopni przez ok. 15 minut.

Piernikowe przygotowania

…czas zacząć. Tak, tak nie jest za wcześnie. Chcę Wam podać przepis na znakomity piernik dojrzewający, który w postaci surowego ciasta musi leżakować ok. czterech tygodni. Ciasto lub pierniczki można upiec tydzień przed Świętami. Upieczony można przechowywać naprawdę długo, ale ja wolę podzielić na porcje i rozdać (to naprawdę dobry upominek) lub zamrozić. Potem wyjmuję, przekładam domowymi powidłami i jest pyszny. Receptura jest długa, ale ciasto naprawdę nie jest pracochłonne.

W zbiorze przepisów mojej mamy nosi nazwę: piernik staropolski
1 kg + 1 szklanka mąki pszennej
0,5 kg prawdziwego miodu
2 niepełne szklanki cukru (ok. 38-40 dag)
25 dag masła lub smalcu (ja robię z masłem, bo nie jestem przekonana do smalcu ze sklepu)
3 jajka, najlepiej L
3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
0,5 szklanki mleka
0,5 łyżeczki soli
Przyprawy: 2 łyżeczki imbiru
2 łyżeczki cynamonu
0,5 łyżeczki mielonego pieprzu
0,5 łyżeczki mielonych goździków
1 czubata łyżeczka kakao
Zamiast tych przypraw można dać gotową przyprawę piernikową, proporcja zwykle jest podana na opakowaniu, i moc przyprawy jest różna u różnych producentów, ja najczęściej stosuję Kotanyi lub Kamis, nawet 2 opakowania na tę proporcję, ale to zależy od upodobań.
Bakalie: 1 szklanka posiekanych orzechów włoskich lub mieszanych
0,5 szklanki smażonej skórki pomarańczowej
0,5 szklanki rodzynek sułtanek
często daję też posiekane i obrane migdały 1/3 szklanki
Najpierw, nawet dzień wcześniej przygotować bakalie, rodzynki namoczyć w koniaku lub rumie, obrać i posiekać migdały i orzechy. Usmażyć skórkę pomarańczową*.  Miód, cukier i tłuszcz powoli podgrzewać w garnku o grubym dnie, stale mieszając. Następnie masę dobrze ostudzić. Dodać mąkę, jaja, sól, sodę rozpuszczoną w zimnym mleku oraz przyprawy. Ciasto solidnie wyrobić, a pod koniec dodać bakalie. Włożyć do kamionkowego garnka (albo do emaliowanego), owinąć garnek folią streczową do żywności. Odstawić w chłodne miejsce na 4-5 tygodni. Ja odstawiam do zimnego pomieszczenia przy domu, takiej przybudówki, gdzie jest ok. 4-5 stopni, jeśli nie macie takiego miejsca, możecie wstawić do lodówki.
Pierniki najlepiej piec jakiś tydzień przed Świętami. Blachę do pieczenia wysmarować tłuszczem i posypać mąką. Ciasto wyrobić i rozłożyć na blasze na grubość ok. 5 cm. Jeśli macie w planach przełożenie ciasta powidłami, może być trochę grubsze. Piec 45 minut w piecu nagrzanym do 180-200 stopni.

2014-11-22 21.46.10

Bezpośrednio po upieczeniu placki są twarde, trzeba je owinąć w lnianą ścierkę i włożyć do foliowej torby, po 2-3 dniach skruszeją. Druga opcja: ochłodzone placki przełożyć lekko podgrzanymi, dobrze wysmażonymi, prawdziwymi powidłami śliwkowymi. Można przekładać prawie wszystkimi masami: orzechową, kajmakową lub czekoladową. Bezpośrednio po przełożeniu zawijam ciasto w papier do pieczenia i obciążam ciężką książką. Piernik można polać czekoladą lub polukrować i posypać bakaliami, ale to dopiero dzień lub dwa dni przed podaniem.

2014-11-22 22.34.22

*Skórkę pomarańczową można przygotować znacznie wcześniej, np. przy okazji smażenia dżemu pomarańczowego lub wyciskania soku z pomarańczy. Drobno pokrojoną skórkę zalewam wodą, tak żeby była zakryta i wsypuję sporo cukru. Kiedy się usmaży i woda całkowicie wyparuje, studzę, przekładam do słoika i wlewam kilka łyżek koniaku lub brandy. Przechowuję w lodówce nawet miesiąc.

 

Ciastka orzechowo-migdałowe

Drobne, na jeden kęs. Aby osłodzić jesienną popołudniową herbatę. Można je zamknąć w puszce i przechowywać przez kilka dni. Nam najbardziej smakowały na drugi, trzeci dzień po upieczeniu.

ciastka2
Proporcja na ok. 30–40 sztuk
1,5 szklanki mąki pszennej
100 g zmielonych drobno migdałów bez skórki (ja mielę ręczną maszynką do mięsa lub w blenderze)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
125 g masła
100 g cukru
1–2 łyżeczki kwaśnej śmietany
3 żółtka
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka otartej skórki pomarańczowej
2–3 łyżki włoskich orzechów, grubo zmielonych, do obtoczenia ciastek
Zagniatamy szybko ciasto, dzielimy na 3–4 części, robimy wałki i wkładamy do lodówki lub do zamrażalnika, jeśli bardzo nam się spieszy, wtedy czas chłodzenia będzie krótszy. Chodzi o to, żeby ciasto było zwarte i łatwe do formowania. Dobrze schłodzone, czyli twarde ciasto, wyjmujemy z lodówki i kroimy w plasterki o grubości ok. 1 cm. Następnie formujemy kulki i obtaczamy w zmielonych orzechach włoskich, układamy na papierze do pieczenia i lekko spłaszczamy, np. za pomocą widelca. Pieczemy na złoty kolor w nagrzanym do 180–200 stopni piecu. Kiedy dobrze wystygną, możemy spakować do metalowej puszki lub plastikowego pojemnika do przechowywania żywności.

Babka z kaszy gryczanej

To jest babka – warta zachodu (ale tak naprawdę prosta i nie trzeba co do grama dawać składników). Można ją podawać jako samodzielne danie albo jako dodatek do dania mięsnego, najlepiej z sosem. Pyszna jest odgrzewana na patelni. Przepis znalazłam dawno temu w jakimś numerze Elle. Staram się nie wyrzucać jedzenia, dlatego ta babka ma dodatkowe atuty, ponieważ można wykorzystać kaszę z obiadu, z poprzedniego dnia.

babka kasza1

Proporcja na tortownicę ok. 23 cm
100 g kaszy gryczanej palonej, ugotowanej i zimnej (może być trochę więcej, nie ma to aż takiego znaczenia)
500 g pieczarek (może być mniej)
2–3 grzyby suszone, wcześniej namoczone (niekoniecznie)
1 cebula
2 jajka
2 łyżki tartej bułki lub płatków owsianych
150 g kwaśnej śmietany 18 proc.
sól, pieprz
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
olej do smażenia
masło do wysmarowania formy i tarta bułka do wysypania

Cebulę kroimy w drobną kostkę i smażymy na oleju, pod koniec dodajemy drobno pokrojone pieczarki i grzyby suszone. Musimy pieczarki w trakcie smażenia odparować, a potem ostudzić. Następnie wszystkie składniki łączymy, doprawiamy solą i pieprzem, dodajemy natkę i mieszamy. Przekładamy do przygotowanej wcześniej formy i pieczemy ok. 30–40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

 

Sernik z powidłami i czekoladą

Wszyscy lubimy deser śniadaniowy: twarożek z dodatkiem powideł śliwkowych i to nasunęło mi myśl, żeby upiec sernik ze śliwkową nutellą. A poza tym dostałam wspaniały wiejski twaróg i część postanowiłam wykorzystać do sernika, ale trochę innego. Dodałam zmiksowane powidła z dodatkiem gorzkiej czekolady. Spód zrobiłam z kruchego kakaowego ciasta.

sernikśliw1

Ciasto kruche na tortownicę 24 cm:
220 g mąki pszennej
2 łyżki kakao
150 g masła
100 g cukru pudru
2 żółtka
2 łyżki zimnej wody

Ser:
500 g sera tłustego lub półtłustego (nie nadaje się ser z wiaderka, który jest zdecydowanie za rzadki)
5 jajek (żółtka +białka)
100 g masła
200 g cukru
2 cukry z prawdziwą wanilią
2 niezbyt czubate łyżki budyniu waniliowego
skórka otarta z pomarańczy

Śliwkowa nutella:
smażymy powidła ze śliwek węgierek lub wykorzystujemy domowe ze słoika, miksujemy i do gorących dodajemy gorzką czekoladę w kawałkach (tyle, ile lubimy; najlepiej dodawać porcjami i próbować). Do sernika dodałam ok. 3 dużych łyżek nutelli.

Zagniatamy szybko kruche ciasto i schładzamy, można je przygotować dzień wcześniej. W dniu pieczenia wałkujemy ciasto i wykładamy spód tortownicy, podpiekamy. Ser mielimy dwa razy, dodajemy skórkę i rozpuszczone masło, a następnie żółtka utarte z cukrem i cukrem waniliowym. Dodajemy budyń. Ubijamy białka na sztywną pianę i delikatnie łączymy z serem.Na podpieczony spód wykładamy masę serową, a następnie na wierzch wykładamy powidła i delikatnie za pomocą widelca mieszamy powidła z serem, tworząc nieregularne wzory. Pieczemy w temp. 180 stopni, ok. 50–60 minut.

 

Antonówka zapiekana w cieście

Ale w istocie to jabłecznik, który powinnam nazwać jabłecznikiem Alicji (od niej, za pośrednictwem Jacka dostałam ten przepis). Bardzo mi się spodobał, ponieważ jest naprawdę prosty i szybki (bez chłodzenia ciasta, smażenia jabłek). Antonówka, którą dałam do środka, prawie się rozpadła. Muszę jeszcze wypróbować do tego ciasta renetę, która jest bardziej twarda i zwarta.

jabłka2

Najlepiej zrobić to w prostokątnej blaszce 24×27 cm
Ciasto

450 g mąki pszennej (3 szklanki)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
200 g masła
200 g serka waniliowego homogenizowanego
2 cukry waniliowe

6 średnich jabłek
cukier puder i cynamon do posypania
ewentualnie rodzynki i płatki migdałowe połączone powidłami do środka gniazd nasiennych

antonówka1
Zagniatamy ciasto i dzielimy na połowę. Wałkujemy część na papierze (o wielkości blachy do pieczenia), wkładamy ciasto na spód. Nie podpiekałam ciasta, chociaż zwykle to robię przy ciastach kruchych. Teraz bardzo ładnie się upiekło, więc znowu cały proces pieczenia ciasta trwał krócej.

antonówkapół
Obrane i wydrążone połówki jabłek układamy na cieście i posypujemy cynamonem. Do dziurek, które powstały po gniazdach nasiennych włożyłam powidła śliwkowe (3 łyżeczki) z rodzynkami (2 łyżeczki) i płatkami migdałowymi (2 łyżeczki).
Na drugim papierze wałkujemy drugą część ciasta i przykrywamy jabłka, lekko dociskamy, zdejmujemy papier i wstawiamy do nagrzanego pieca (180 stopni). Po 25 minutach przykrywamy ciasto zmoczonym papierem (tym, na którym była wałkowana druga część ciasta) i pieczemy ok. 20 minut. Po upieczeniu posypujemy cukrem pudrem, ponieważ ciasto jest niesłodkie, a jabłka kwaśne.