Torcik jabłkowy

Szarlotka na biszkoptowym spodzie, przełożona musem domowej roboty (najlepszy z antonówek robi nasz dziadek Józio). Na to delikatna chmura bitej śmietany połączonej z cynamonem. U nas czasami zastępuje klasyczne torty, bo dzieci lubią ciasta z jabłkami. Ale jeśli nie ma specjalnej okazji, wolimy biszkoptową roladę z jabłkami.

szarlotkabiszk2

Biszkopt roladowy
4 jajka całe
60 g cukru
50 g mąki pszennej
30 g mąki ziemniaczanej
Całe jaja ubijamy z cukrem na puszystą, białą masę, oczywiście najlepiej robotem, ponieważ trwa to dłuższą chwilę. Następnie ręcznie musimy wmieszać przesiane  i połączone mąki. Wykładamy ciasto na przygotowaną wcześniej blachę (dużą – na cały piekarnik, czyli 36 x 33 cm), wyłożoną matą silikonową lub papierem do pieczenia. Delikatnie rozsmarowujemy i wyrównujemy. Wstawiamy ciasto do nagrzanego do 180 stopni pieca i pieczemy ok. 10 minut. Czekamy, aż ciasto dobrze wystygnie i delikatnie zdejmujemy z wierzchu złotą skórkę. Dzięki temu warstwy przełożone masą nie będą się rozdzielać. Biszkopt można upiec dzień wcześniej.

Masa jabłkowa
1 litr musu jabłkowego (jeśli przygotowujecie ze świeżych jabłek, pod koniec gotowania warto go zblendować na gładko)
4 łyżeczki żelatyny (lub ilość zalecaną na opakowaniu)
cukier, cynamon, skórka pomarańczowa
Żelatynę zalewamy niewielką ilością zimnej wody, namaczamy, potem podgrzewamy w mikrofali, aż się rozpuści. Inny sposób: podgrzewamy mus jabłkowy, aż będzie gorący i wsypujemy żelatynę, energicznie mieszamy, aż się rozpuści. Dosypujemy cukier i przyprawy. Odstawiamy do stężenia.

Biszkopt dzielimy na cztery równe części i przekładamy tężejącym musem jabłkowym. Nie musimy ciasta nasączać, ponieważ nabierze wilgoci z jabłek, tylko musi postać ok. 12 godzin w lodówce.

Krem śmietanowy
0,5 l schłodzonej kremówki, czyli 36% (moim zdaniem najlepsza jest Mlekovita w kartonie)
3-4 łyżeczki cukru pudru
cynamon
Ubijamy śmietanę na sztywno, pod koniec dodajemy cukier i cynamon (jeśli lubicie), nakładamy na ciasto przed podaniem. Lub przygotowujemy śmietanę wcześniej i łączymy z żelatyną, żeby dobrze się trzymała. Wtedy namaczamy w małej ilości zimnej wody 1,5 łyżeczki żelatyny, potem podgrzewamy w mikrofali, aż się rozpuści, mieszamy. Do żelatyny dodajemy łyżkę ubitej wcześniej śmietany i mieszamy, czekamy chwilę, żeby żelatyna ostygła. Dodajemy do śmietany i delikatnie mieszamy. Nakładamy na ciasto, np. za pomocą szprycy i odstawiamy do schłodzenia.

Z tego samego przepisu na biszkopt i mus jabłkowy można zrobić roladę. Zostawiamy biszkopt w całości i smarujemy tężejącym musem, delikatnie zwijamy. Roladę możemy zawinąć w folię streczową, żeby dobrze zastygła, odstawiamy do lodówki np. na całą noc.

rolada jab.

Tarta szpinakowa

To danie samograj. Nie może się nie udać i wszystkim, oprócz moich dzieci, smakuje, nawet zagorzałym przeciwnikom szpinaku. Robię je od wielu lat, ale postanowiłam umieścić przepis na blogu, ponieważ ile razy podaję tartę gościom, ktoś pyta mnie o przepis. A przepis pochodzi z Kuchni polskiej. Przepisy dawne i nowe, Warszawa 1997. Książkę tę dostaliśmy w prezencie ślubnym i od lat chętnie z niej korzystam.
Na końcu proponuję różne wersje tarty szpinakowej, które przetestowałam i są naprawdę dobre, czyli na przykład z anchois, suszonymi pomidorami, fetą, serem żółtym.

szpinak2

Proporcja na formę o średnicy 30 cm
Ciasto
200 g mąki
15 dag masła
1 jajko i 1 żółtko
0,5 łyżeczki soli
szczypta mielonego imbiru i gałki muszkatołowej

Nałożenie
1 opakowanie mrożonego szpinaku (450 g), najlepiej liści (może być też rozdrobniony)
2 cebule
2 ząbki czosnku
200 ml kwaśnej śmietany 18%
2 jajka
sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Myślę, że w zależności od tego, ile musimy poświęcić czasu na przygotowanie dania, przypadnie nam ono do gustu albo nie. Dlatego warto ogarnąć temat organizacyjnie, żeby nie stać przy kuchni za długo.
1. Jeśli lubicie tarty, zagniećcie na przykład potrójną porcję ciasta i dwie niewykorzystane w oddzielnych torebkach włóżcie do zamrażalnika. Ciasto można przygotować wieczorem i zostawić do następnego dnia w lodówce.
2. Szpinak  rozmrażamy i przesmażamy, zanim weźmiemy się do wylepiania formy ciastem. Zdąży wystygnąć i nie będzie trzeba czekać po upieczeniu spodu.
3. Tę tartę można przygotować wcześniej i potem odgrzać, nie psuje to jej smaku.

Sposób przygotowania ciasta jest taki sam przy wszystkich tartach. Zagniatamy ciasto i schładzamy, najlepiej przez kilka godzin lub całą noc, wylepiamy ciastem formę do tarty lub zwykłą tortownicę. Nagrzewamy piec do 180-200 st. C. Więcej szczegółów o sposobie pieczenia tarty na  http://tylesmaku.pl/tarta-serowa/
Pieczemy spód przez ok. 10-15 minut, na lekko złoty kolor.
Przygotowujemy nadzienie. Cebulę pokrojoną w kostkę smażymy na oleju, dodajemy przeciśnięty czosnek i szpinak, który rozmrażamy na patelni. Odparowujemy, doprawiamy i czekamy, aż przestygnie. Następnie, łączymy jajka ze śmietaną, lekko roztrzepujemy i mieszamy ze szpinakiem. Nakładamy nadzienie na podpieczony spód i zapiekamy całość przez 20-30 minut w 180-200 stopniach.
Nadzienie do tarty szpinakowej możemy urozmaicić w następujący sposób:
1. Anchois – wystarczy puszka 50g, odsączyć z oleju, można pokroić na mniejsze kawałki i ułożyć na części szpinaku, przykryć resztą nadzienia.
2. Pomidory suszone i feta – ok. 10 sztuk pomidorów odsączonych z oleju i ok. 100 g sera typu feta, wszystko kroimy i mieszamy delikatnie z masą szpinakową, żeby ser pozostał w kawałkach.
3. Ser żółty – do masy szpinakowej możemy dodać  starty na grubych oczkach ser, najlepiej o ostrym, wyrazistym smaku lub posypać tartę serem już po upieczeniu.
4. Ser pleśniowy – podobnie jak w poprzedniej wersji, dodajemy do nadzienia.

Paluszki na ostro

Nie przypominają tych ze sklepu, cienkich, z solą czy z makiem. To konkretna przekąska, więc warto je zrobić jeszcze teraz na jakieś karnawałowe spotkanie, chociaż przez cały rok można je podawać zamiast chipsów, i dla dzieci, i dla dorosłych. Wszystko zależy od tego, czym przełożymy ciasto. Na początek proponuję klasyczne połączenie: sos pomidorowy i żółty ser.

paluszki1

Ciasto
0,5 kg mąki pszennej
1 łyżeczka soli
125 g rozpuszczonego masła
180 ml wody w temp. pokojowej

Do dużej miski przesiewamy mąkę, mieszamy z solą, dodajemy rozpuszczone masło i wodę. Dłonią delikatnie mieszamy składniki, formujemy kulę, zawijamy miskę folią streczową i odstawiamy na godzinę. Ważne: nie ugniatamy ciasta, dopiero kiedy odpocznie i wszystko się połączy, przed wałkowaniem, przegniatamy ciasto.  Dzielimy na 4 równe części. Wałkujemy równe, nie za cienkie placki. Pierwszy smarujemy dobrze doprawionym sosem pomidorowym i posypujemy dość grubo startym żółtym serem, przykrywamy drugim plackiem i lekko dociskamy. Tniemy na paski ok. 2 cm szerokości, ok. 15-18 cm długości i skręcamy, układamy na papierze do pieczenia. Czynność powtarzamy przy kolejnych dwóch plackach, które możemy posmarować innym nadzieniem, propozycja poniżej. Pieczemy w mocno nagrzanym piecu (200 st.) przez ok. 10 minut.

paluszki2

Inna propozycja przełożenia: miksujemy sos pomidorowy i anchois, smarujemy i posypujemy startym serem. Kolejna wersja:  z sosu pomidorowego, suszonych pomidorów i czarnych oliwek robimy pastę, czyli wszystko miksujemy, dodajemy przyprawy i smarujemy ciasto, na koniec posypujemy wiórkami żółtego sera.

 

Strucla żydowska

Jest to strucla nietypowa, ponieważ nie zwija się jej, tylko przekłada kolejne warstwy drożdżowego ciasta. Wymyśliłam tę nazwę dla strucli (na święto Simchat Tora), którą znalazłam w książce Piotra Bikonta, Kuchnia żydowska Balbiny Przepiórko, Poznań 2011. Choć, jak podaje autor, sam zaczerpnął ten przepis z książki czeskiej autorki. Jeśli ktoś będzie chciał odnaleźć oryginalną recepturę, musi sięgnąć do książki, ponieważ mój przepis został już zmieniony, gdyż w trakcie pieczenia stwierdziłam, że muszę kilka rzeczy skorygować. Ciasto jest bogate w smaku i długo utrzymuje świeżość. Doskonałe w okresie świąteczno-karnawałowym albo po prostu – zimowym.

struclaż3

Ciasto
500 g mąki pszennej
25 g świeżych drożdży
5 łyżek mleka
100 g rozpuszczonego i przestudzonego masła
150 g cukru
5 jajek (3 żółtka + 2 jaja całe)
120 ml białego słodkiego wina (można zastąpić mlekiem)
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Robimy rozczyn: z drożdży, łyżeczki cukru, mleka i łyżki mąki. Kiedy wyrośnie, przygotowujemy ciasto: przesiewamy mąkę, dodajemy rozczyn oraz jajka roztrzepane z cukrem, a potem wino. Wyrabiamy, po kilku minutach stopniowo dodajemy masło i dalej wyrabiamy. Ciasto powinno być lśniące i elastyczne, a przede wszystkim na tyle zwarte, żeby można było je podzielić na części i rozwałkować. Po wyrobieniu, przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia. Powinno dwukrotnie powiększyć objętość.

Przygotowujemy farsze
farsz nr 1
250 g zmielonego maku (można taki już kupić, i wstępnie przygotować wg instrukcji producenta)
2-3 łyżki miodu
3 łyżki bakalii (morele, śliwki, daktyle) wcześniej namoczonych
2 łyżeczki smażonej skórki pomarańczowej
2 łyżki płatków migdałowych
2 łyżki kwaśnej śmietany
3 łyżki stopionego masła
2 białka (zostały od ciasta)
sok z cytryny i skórka otarta z cytryny
ewentualnie cukier, jeśli wolicie słodszy
Wszystkie składniki łączymy i odstawiamy.

farsz nr 2
0,5 słoika powideł śliwkowych

farsz nr 3
100 g zmielonych orzechów włoskich
100 g dżemu morelowego
50 g rodzynek
sok z połowy cytryny
sok z połowy pomarańczy
0,5 łyżeczki cynamonu
Łączymy wszystkie składniki.

farsz nr 4
3 średnie jabłka reneta lub szampion
1 łyżeczka cynamonu
ewentualnie cukier lub miód wg uznania (ja nie słodziłam jabłek)
Jabłka obieramy, ścieramy na grubych oczkach i lekko podsmażamy, studzimy.

Przygotowujemy prostokątną formę, np. 24 cm na 30 cm i wykładamy papierem do pieczenia. Kiedy ciasto będzie gotowe, dzielimy je na 5 równych części. Każdą część przygotowujemy tak samo, czyli wałkujemy placek na wielkość formy i smarujemy kolejnymi farszami, czyli najpierw mak, potem ciasto, powidła, ciasto, masa orzechowa, ciasto i jabłka. Przykrywamy ostatnim plackiem, którego boki lekko doklejamy do brzegu formy. Wstawiamy do nagrzanego do 180 st. pieca. Ciasto wymaga dość długiego pieczenia, u mnie ok. 70 minut. Jeśli wierzch za bardzo się przypieka, można na górę wstawić pustą blachę, żeby ochronić ciasto.

książkaPB

Tarta serowa

To doskonała alternatywa dla pizzy. Podana z domowym sosem pomidorowym przypomina w smaku pizzę, a jeśli zdecydujecie się na inne dodatki, np. smażoną borówkę lub żurawinę, będzie smakować prawie jak deser. Pierwszy raz jadłam podobną tartę u naszych przyjaciół. Przepis pochodzi z dość starej książki Encyklopedia sztuki kulinarnej, E. Koźniewska i M. Łebkowski, Warszawa, 1992 r. Tutaj placek z serami nosi nazwę: groyere, a głównym składnikiem jest ser moroilles. Jeśli chcecie podać tartę jako danie obiadowe, warto przygotować jeszcze lekką sałatę i kieliszek czerwonego wina.

tartaser1

Proporcja na formę 30 cm
Ciasto kruche
150 g mąki
100 g zimnego masła
1 żółtko
2 łyżki zimnej wody
1 łyżeczka soli, gałka, ostra papryka w proszku

Nałożenie
250 g sera żółtego, np. goudy i cheddara (w każdym razie dwa rodzaje różniące się smakiem)
200 g sera twarogowego półtłustego
3 jajka
3 łyżki gęstej kwaśnej śmietany 18%
sól, pieprz, czerwona papryka w proszku, gałka muszkatołowa
Zagniatamy ciasto i schładzamy, ale jeśli nie mamy na to czasu, wylepiamy ciastem formę do tarty lub zwykłą tortownicę. Możemy teraz schłodzić ciasto jeszcze raz, wtedy jest szansa, że w trakcie pieczenia nie spłynie. Nagrzewamy piec do 180-200 st. C. Ciasto w formie przykrywamy papierem do pieczenia (wcześniej zgniatamy papier, dzięki temu łatwo wyłożyć formę) i wsypujemy groch lub specjalne ceramiczne kulki. Jeśli jest to groch (u mnie ciecierzyca i żółty łupany), nie wyrzucamy go po upieczeniu ciasta, tylko wsypujemy do pudełka i używamy po raz kolejny przy następnych wypiekach.
Pieczemy spód przez ok. 10-15 minut, zdejmujemy groch i podpiekamy jeszcze chwilę na lekko złoty kolor.
W trakcie pieczenia przygotowujemy nadzienie. Żółte sery ścieramy na tarce o grubych oczkach, twaróg rozdrabniamy za pomocą widelca, łączymy. Jajka roztrzepujemy ze śmietaną, tylko do połączenia. Masę łączymy z serami i przyprawiamy. Wylewamy na podpieczone ciasto. Tartę pieczemy ok. 20-30 minut. Podajemy gorącą, chociaż równie dobrze smakuje zimna, więc co kto lubi.

Dżem pomarańczowy

To mój ulubiony dżem z cytrusów. Przygotowuję go zwykle na noworoczne śniadanie, ale to przede wszystkim świetny dodatek do piernika lub tortu. Najczęściej kupuję ogólnodostępną odmianę pomarańczy – Navelina. Najważniejsze i najbardziej pracochłonne jest filetowanie. Sok leje się po rękach, a nóż nigdy nie jest wystarczająco ostry, ale nie można się zniechęcać.

 dzempom1

Więc do roboty. Pomarańcze dokładnie szorujemy, naprawdę dokładnie, skórkę później można drobno pokroić i usmażyć. Obieramy ze skóry w następujący sposób: odcinamy dupki, kładziemy ściętą dupką na desce, a potem prowadząc nóż z góry na dół, ścinamy skórę aż do miąższu.

dzempom2

Kolejny krok: wycinamy z białych błonek cząstki pomarańczy, podważając nożem. Kroimy i smażymy. Dobrym pomysłem jest połączenie pomarańczy z jabłkiem, w proporcji 4 do 1. Jeśli chodzi o jabłka to mogą być: renety lub szampiony.

dzempom3

W takim przypadku najpierw trzeba usmażyć jabłka, i dopiero dodać pomarańcze. Smażymy do takiej konsystencji, jaką lubimy. Ale jeśli ma to być dżem do przełożenia ciasta, musi być dość gęsty. Słodzimy brązowym cukrem pod koniec smażenia i oczywiście pilnujemy, żeby nie przypalić. Do smaku dodajemy niewielką ilość likieru z gorzkiej pomarańczy Cointreau. Amatorom oryginalnych połączeń proponuję dodanie różowego pieprzu.

dzempom4

Czeskie

Nie wiem, skąd ta nazwa. Chociaż wyglądem i smakiem przypomina wypieki naszych sąsiadów. Ciasto na przekroju ma cienkie paski: brązowe, złote i kremowe – jest bardzo dekoracyjne i rozpływa się w ustach. Ten przepis moja mama dostała od swojej siostry ponad dwadzieścia lat temu. Wszyscy, którzy jedli to ciasto w naszym wykonaniu, zgodnie twierdzili, że jest niepowtarzalne. Bardzo często je wypiekam z okazji różnych rodzinnych imprez i zawsze jest zjadane do ostatniego okruszka. Cały sekret tego ciasta tkwi w leżakowaniu, po przełożeniu kremem musi przynajmniej 24 godziny postać zawinięte w folię spożywczą, dopiero wtedy ciasto robi się kruche i delikatne.

Biszkopt

Składniki na ciasto o wielkości 23 x 35 cm
0,5 kg mąki pszennej (3,5 szklanki)
5 dag masła (rozpuścić)
2 łyżki stołowe miodu (rozpuścić)
3 łyżeczki kwaśnej śmietany
1 łyżeczka sody (rozpuścić w 1 łyżce wody)
1 szklanka cukru + 2 całe jajka utrzeć
3-4 łyżeczki kakao (do drugiej części ciasta)
Mąkę przesiewamy, dodajemy rozpuszczone wcześniej i schłodzone składniki, następnie jajka z cukrem, śmietanę i sodę. Zagniatamy gładkie elastyczne ciasto. Dzielimy na dwie równe części, odkładamy jedną, a do drugiej dodajemy kakao (kakao powinno być tyle, żeby ciasto było ciemne, więc można dodawać stopniowo, ale minimum 3 łyżeczki będą potrzebne). Zagniatamy, obie części jasną i ciemną dzielimy na pół, czyli mamy cztery części. Każdą wałkujemy na bardzo cienki placek (23 na 35 cm), wydaje się, że ciasta jest mało, ale naprawdę można je wywałkować do takich rozmiarów. Układamy na papierze do pieczenia lub w blaszce. Bardzo dobrze wałkuje się i piecze te placki na macie silikonowej. Pieczemy ok. 10 minut w 180 stopniach. Placki są cienkie, więc należy uważać, żeby się nie przypaliły, a przy wyjmowaniu i przekładaniu, trzeba uważać, żeby się nie pokruszyły. Jest to czasochłonne zajęcie, ale placki można przygotować dzień lub dwa wcześniej. Placki są twarde i należy pamiętać, żeby przełożyć ciasto kremem przynajmniej dobę przed podawaniem.  Najlepiej, gdyby stało w dość chłodnym miejscu, ale nie wkładamy ciasta do lodówki (!).

Krem
0,75 litr mleka
ok. 130 g kaszy manny (ok. 6 łyżek stołowych)
250 g masła miękkiego
1 cukier waniliowy
3/4 szklanki cukru pudru (w starym przepisie mam szklankę, ale moim zdaniem krem jest wtedy za słodki)
Z mleka i manny ugotować masę, która powinna być bardzo gęsta (dosłownie taka, że łyżka w niej staje). Do ciepłej kaszy manny dodać cukier waniliowy. Wystudzić. Kaszę można ugotować wcześniej, np. dzień przed przekładaniem ciasta. Miękkie masło miksujemy z cukrem pudrem, a potem dodajemy po łyżce zimnej kaszy manny i miksujemy na gładko. Jeśli lubimy, na końcu można dodać kilka łyżek jakiegoś alkoholu, np. amaretto lub rumu.

Krem dzielimy na 3 części i przekładamy placki. Zaczynamy od ciemnego, a kończymy na jasnym. Przykrywamy folią spożywczą, przyciskamy grubą książką i odstawiamy przynajmniej na dobę. Po tym czasie przygotowujemy polewę czekoladową.

80 dag masła
3 łyżki cukru
1 cukier waniliowy
2 łyżki kakao
2 łyżki zimnej wody
kilka kropli cytryny
Na małym ogniu rozpuszczamy masło z cukrami, dodajemy kakao, mieszamy, dodajemy wodę i sok z cytryny. Ciepłą polewą pokrywamy ciasto. Boków nie smarujemy, ponieważ przed podaniem trzeba je wyrównać. Kiedy polewa już prawie zastygnie, można ciasto posypać orzechami, uprażonymi płatkami migdałowymi lub wiórkami kokosowymi.

Pierniczki

Szybkie w przygotowaniu i nie wymagają leżakowania. Zaraz po upieczeniu są kruche. Jeśli nie lubicie typowej przyprawy piernikowej, można ją zastąpić własną kompozycją, np. imbir plus cynamon plus kardamon. To już zależy od upodobań.

piernikiJagody

Na ok. 60 pierników (wycinanych typowymi foremkami)
2 i 1/4 szklanki mąki pszennej
1/3 szklanki cukru pudru
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżeczki przyprawy do piernika lub 1 łyżeczka imbiru, 2 łyżeczki cynamonu i 0,5 łyżeczki kardamonu
1 łyżeczka kakao (niekoniecznie)
2 czubate łyżki miodu (1/4 szklanki) w postaci płynnej
15 dag miękkiego masła
1 jajko + 1 żółtko
starta skórka z 1 pomarańczy (jeśli lubicie)

Mąkę, proszek, cukier i przyprawy zmieszać, dodać masło i posiekać, następnie połączyć z  miodem, jajkami i skórką. Zagnieść. Jeśli ciasto jest zbyt płynne i nie da się rozwałkować, należy włożyć je do lodówki, kiedy masło stężeje, ciasto będzie dobre do wałkowania. Podobnie można zrobić z resztkami po wykrawaniu pierniczków, kiedy ciasto jest za miękkie, zagniatamy kulę i wkładamy ponownie do lodówki. Schłodzone wałkujemy dość cienko i wykrawamy ciastka. Pieczemy w piecu nagrzanym do 180 stopni przez ok. 10 minut.

pierniczki2

Szybkie ślimaki z makiem

Na pewno szybsze niż tradycyjne strucle drożdżowe i efekt końcowy bardziej przewidywalny. To jedne z ciastek tzw. przedszkolnych. Przygotowałam je na spotkanie wigilijne do mojej córki  Dzieci i tak nie jadły, ale dorośli owszem. Ślimaki smakiem nie ustępują tradycyjnym makowcom, a to przede wszystkim za sprawą pysznej domowej masy makowej.

ślimakimak1

Masa makowa
Zdecydowanie nie polecam masy z puszki, która ma tylko 22 proc. maku, a reszta to woda, syrop glukozowo-fruktozowy i inne podejrzane składniki. Lepiej kupić zmielony mak i przygotować wg przepisu na opakowaniu. Inna opcja, dla osób mających więcej czasu, to przygotowanie masy z suchego maku, który trzeba wypłukać, zalać dużą ilością wrzątku, odstawić na 2 godziny, zebrać szumowiny, odlać, następnie gotować przez godzinę w mleku z wodą pół na pół (na 1 szklankę maku trzeba wziąć 3 szklanki płynu), mak po ugotowaniu musi rozcierać się w palcach, zmielić 2 razy. Z  1 kg suchego maku otrzymujemy 1, 70 kg maku przetworzonego.

Do ok. 40 ślimaków będziemy potrzebować:
ok. 400 g maku mielonego
100 g roztopionego masła
3 łyżki rozpuszczonego miodu (jeśli uznacie, że za mało słodki, można dosłodzić cukrem pudrem)
1 łyżka budyniu
100 g drobno posiekanych lub zmielonych migdałów
0,5 szklanki drobnych rodzynek (wcześniej namoczonych w amaretto lub innym alkoholu)
1 łyżka smażonej skórki pomarańczowej
2 jajka
i inne bakalie, które lubicie (drobno posiekane, ponieważ ciastka są dość małe)
Wszystkie składniki łączymy i dokładnie mieszamy, masa powinna być zwarta i kleista.

ślimakimak2

Ciasto na ok. 40 ślimaków
40 dag mąki
15 dag masła
5 dag świeżych drożdży
3 łyżki kwaśnej śmietany
2 jajka całe i 1 żółtko
2 czubate łyżki cukru pudru
1 cukier waniliowy
szczypta soli
ewentualnie mak do posypania
1 jajko do smarowania

Robimy rozczyn z drożdży i śmietany, czekamy aż trochę podrośnie. Następnie przesiewamy mąkę do miski, dodajemy sól, cukier, siekamy masło z mąką, wbijamy jajka i dodajemy rozczyn. Zagniatamy ciasto. Najlepiej przygotować ciasto wieczorem i włożyć je na noc do lodówki. Jeśli nie macie na to czasu, warto choć na dwie godziny włożyć do lodówki, żeby masło się ściągnęło. Dzielimy ciasto na 4-5 części, wałkujemy na długie, ale wąskie paski ok. 10 cm. Smarujemy jajkiem, nakładamy masę makową i zawijamy tak jak struclę. Sklejamy, kroimy na dość wąskie ciastka, ok. 3 cm i układamy na papierze do pieczenia. Zostawiamy na 15 minut. Przed włożeniem do nagrzanego pieca, smarujemy jajkiem i posypujemy ziarenkami suchego maku. Pieczemy 10-15 minut. Najlepsze są tego samego dnia.

Piernik pani Ossowskiej

Pokochałam tę recepturę od momentu, kiedy ją zobaczyłam w gazecie. A kiedy upiekłam ciasto, zrezygnowałam z poprzedniego przepisu – prostszego i szybszego. Artykuł opisywał zwyczaje bożonarodzeniowe w domu Ossowskich i obok pojawił się przepis, który w rodzinie jest od lat. Bardzo lubię stare przepisy. Najważniejszym składnikiem jest czas, który trzeba poświęcić na przygotowania. Tutaj cierpliwie trzeba karmelizowć cukier, który jest bazą całości. Stoję więc przy kuchni i mieszam, i mieszam. Istotne dla mnie w przepisie było też to, że połowa mąki to mąka żytnia, a taką powinien zawierać prawdziwy piernik. Znalazłam ten przepis w Poradniku Domowym z 2000 roku. Nie było wtedy jeszcze blogów kulinarnych, a w Poradniku ukazywało się wiele ciekawych przepisów. Moja Mama miała całe sterty gazet z przepisami i każdego roku na początku grudnia wertowałyśmy je, żeby znaleźć coś nowego. Wróciłam w tamtym roku do tego zwyczaju i dzięki temu znalazłam piernik pani Ossowskiej.

piernikOssowskiej

25 dag mąki pszennej
25 dag mąki żytniej
20 dag miodu
1 szklanka cukru
0,5 szklanki gorącej wody
4 jajka
20 dag masła
1 łyżeczka smalcu
duża przyprawa do piernika
1 szklanka bakalii (u mnie orzechy włoskie i suszone śliwki
1 łyżka sody rozpuszczonej w małej ilości wody
Do rondla z grubym dnem wsypujemy cukier i na małym ogniu, cały czas mieszamy, czekamy aż cukier się zrumieni na brązowy kolor. Wymaga to cierpliwości, ale to jedyny czasochłonny element.

cukier_karmel

 

Wlewamy do cukru pół szklanki gorącej wody. UWAGA! Bardzo gorące, trzeba naprawdę uważać, żeby się nie poparzyć buchającą z garnka parą. Chwilę gotujemy, aż cukier się do końca rozpuści. Następnie dodajemy masło, smalec, miód. Rozpuszczamy, a potem czekamy, żeby masa ostygła. Dodajemy jajka, mąkę pszenną i żytnią wcześniej przesianą i wymieszaną z przyprawą oraz sodę rozpuszczoną w wodzie, na końcu bakalie. Wyrabiamy, przekładamy do dwóch foremek keksówek: ja przekładam do długiej i krótkiej (40 cm i 26 cm). Pieczemy w nagrzanym do 180 stopni piecu, ok. 50–60 minut.
Ciasto po upieczeniu można przechowywać nawet tydzień lub zamrozić, jeśli to jest dla Was za duża ilość. Dzień przed podaniem można polać czekoladą lub przełożyć powidłami śliwkowymi.

piernikO